»Resident Evil 7: Biohazard – Recenzja (PS4)

Zanim zacznę swoją dygresję, wobec najnowszego tworu Capcomu – pomyślmy, co czyni grę dobrym survival horrorem?  Jumpscare’y? Brutalne morderstwa? Przytłaczający mroczny klimat? Odpowiadam: Osaczenie. Gracz musi być prześladowany przez swoich przeciwników, ale również mieć możliwość przeciwstawić się niebezpieczeństwu. Taką możliwość daje właśnie Resident Evil 7: Biohazard.

W grze możemy zauważyć przeniesienie rozgrywki do trybu pierwszoosobowego*, porzucenie shooterowego smaku z rodem Call Of Duty znanym w Resident Evil 6. Brak znanych postaci na rzecz nowego, nieznanego bohatera, będącym zwykłym szarym człowiekiem, stawia grę w całkowicie innym blasku, w porównaniu do poprzednich jej części. Pozostaje najważniejsze pytanie… Czy gra mimo swoich radykalnych zmian, posiada duch serii? TAK!

4K_Screenshot_13_1473870000

Wcielamy się w Ethana Wintersa, który w poszukiwaniu zaginionej żony, udaje się do fikcyjnego miasteczka Dulvey,  zlokalizowanego na południu Stanów  Zjednoczonych. Bohater trafia do rezydencji państwa Baker, która była postrzegana jako opuszczona przez 3 lata. Niestety zaginięcia ludzi oraz film od żony sprowadza go do tamtego miejsca, aby odkryć koszmar z największych horrorów kina. Treść zahacza o różne wątki powiązane z rodzinką Baker, tajemniczą Zoe oraz żoną cierpiącą m.in. na utratę pamięci. Fabuła została bardzo sprytnie napisana i przyciąga uwagę gracza od początku do końca. Według mnie scenariusz umiejętnie łączy poprzednie odsłony cyklu z najnowszą. Ciekawostką może być fakt, że przebieg gry został napisany przez Richarda Pearseya, który był odpowiedzialny chociażby za Spec Ops: The Line. Grę zaliczyłem w 9 godzin na normalnym poziomie trudności, przy jednym posiedzeniu**!

Screenshot_09_1473869988

Sama rozgrywka to również gratka dla maniaków i fanów gatunku! Przez większość gry mamy do czynienia z klaustrofobicznymi korytarzami rodem z pierwszego Resa. Skromne oświetlenia i masy obiektów wywołują odczucie  zaszczucia. Same pojedynki z przeciwnikami (a jest o dziwo ich dość sporo), stawiają gracza przed wyzwaniem. Mimo posiadania potężniejszej broni, bohater może być w mgnieniu oka ukatrupiony przez zombiaka, albo członka rodzinki Baker, np. Jack’a. Przeciwnik znany jest chociażby z materiałów promocyjnych oraz wszelkiej maści zwiastunów. Każda konfrontacja z tą postacią przypomina starcia z Nemesisem z Resident Evil 3. Nie zabijesz go, ale możesz „zatrzymać” na dłuższy czas, aby po chwili w końcu ostatecznie z nim się rozprawić.

Walka z Bossami to esencja serii, która nie została ani trochę zmieniona od pierwszej odsłony gry. Sam design przeciwników stoi ponownie na bardzo wysokim poziomie, lecz pojedynki są troszkę znacznie łatwiejsze (w porównaniu do poprzednich odsłon). Walki z Bossami nadrabia sama rozgrywka, która karze nas bardzo małą ilością amunicji, mimo posiadania dość pokaźnego arsenału (otrzymamy np. takie cudeńka jak miotacz płomieni). Sam bohater jest wyposażony w smartwatcha, który pokazuje status zdrowia. Ethan posiada m.in. takie umiejętności jak: wytwarzanie lekarstw z ziółek, amunicji do pistoletu albo suplementów wspomagających wizje. Jego wyostrzony zmysł wzroku przydaje się w poszukiwaniu ukrytych przedmiotów. Ponadto w grze możemy znaleźć różne znajdźki tj. starożytne monety, które posiadają wiele funkcji. Powraca również strzelanie do ukrytych figurek znanych z czwartej odsłony cyklu (tam były niebieskie talerzyki/medaliony). 

Screenshot_03_1473869994

Według mnie graficznie gra prezentuje się wyśmienicie. Osobiście testowałem produkcję na zwykłej PS4 oraz PS4 PRO, lecz całość przeszedłem na zwykłej plejce. Panowie z Capcomu postarali się, aby odwzorować najmniejsze szczegóły posiadłości, lecz zdarzają się czasem brzydkie babole i doczytywanie tekstur. Na szczęście to były bardzo rzadkie błędy, które się zdarzyły podczas mojej rozgrywki . Należy wspomnieć także, iż posiadacze PS4 mogą grać w grę na Playstation VR. Prowadzenie rozgrywki na VR to zupełnie inne uczucie, więc testując odsłonę tuż przed napisaniem recenzji muszę przyznać, że radzę grać na tym tylko hardkorom. Sądzę, że przeszedłbym grę na pożyczonych goglach, lecz osobiście korzystając z VR odczuwam odruchy wymiotne, więc ten aspekt muszę niestety darować. Posiadacze gry na PC oraz Xbox One muszą sobie zaniechać  granie na VR przez najbliższy rok.

Kolejna pochwała należy się ekipie tworzącej muzykę do gry na czele z Micheal’em A. Levine. Do klimatu trafiły idealne kawałki grozy, budujące napięcie w najważniejszych momentach wraz z ikoną gry, czyli „Go Tell Aunt Rhody” wykonywaną przez Jordan Rayne. 

Wyrazy podziwu należą się aktorom, którzy genialnie oddali charakter całej gry. Szczególna pochwała powinna trwafić do Jacka Branda, wcielającego się w Jacka Bakera oraz Giselle Gilbert wcielającą się w Zoe.

Brawa należą się firmie Cenega za bardzo dobrą polską lokalizację gry. Nie uświadczyłem żadnych błędów. Uważam, iż wszystkie frazy oraz dialogi były bardzo przyjemnie i lekko przetłumaczone. 

4K_Screenshot_11_1473870003

Podsumowując swój tekścior, śmiem stwierdzić, że otrzymaliśmy najlepszego Residenta od lat! Resident Evil 7 przedstawia grozę w zupełnie nowym świetle o czym, niektórzy deweloperzy dawno zapomnieli. Mimo małych błahostek graficznych, które zostały załatane w patchu, kilku nierówności fabularnych, mogących dotknąć osoby niezaznajomione serią gier, oceniam ją jako wybitną produkcję. Moim zdaniem mamy do czynienia z „Grą Roku”, w związku z czym będę platynował ją i oczekiwał na kolejne DLCki!

Wielkie brawa dla Capcomu!

*Wiele osób postrzega RE7 jako pierwszą odsłonę FPS, lecz gra ma swoje FPSowe korzenie już w Resident Evil: Survivor na PS1.
**Usiadłem do gry o godzinie 20. Jak przewijały się napisy końcowe była godzina 5 rano.

Chciałbym podziękować Irmi za sprawdzenie i korektę tekstu!

Plusy
  • Fabuła oraz klimacik!
  • Soundtrack
  • Wsparcie dla PS VR
Minusy
  • Graficzne babole

Ocena końcowa: 10/10

Autor: Mkali_Vector
Data: 1 lutego 2017, 21:45

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *