»Persona 4 Arena Ultimax – Recenzja (X360)

Przysiadając do pisania recenzji nowej Persony, czułem ogromną odpowiedzialność. Ogrywając długie godziny, sprawdzając wszystkie smaczki, chciałem pogłębić swoją wiedzę na temat najnowszej odsłony. Nadszedł chyba ten moment, gdy mogę zaparzyć swoje rytualne kakao, włączyć twórczość Shoji Meguro i zacząć rozpisywać wszystkie moje przemyślenia.

Persona 4 Arena Ultimax zostało stworzone przez Arc System Works. Kojarzycie studio? Nie? A może znacie Guilty Gear, bądź serię Blazblue? W takim razie teraz wiadomo, co do swojego świetnego wykonania robty w dziedzinie bijatyk. Persona 4 Arena Ultimax jest jedną z tych bijatyk, w których Tekken, Killer Instinct, bądź Injustice wyglądają jak gry dla każuali*. Odpalając po raz pierwszy grę, zostałem uraczony przepięknym intrem, w której wybrzmiewa genialna muzyka kompozytora – Shoji Meguro. Oczywiście na czele z piosenkarką Hiratą Shihoko oraz Lotus Juice. Zresztą zobaczcie to sami.:

Pozwólcie, że rozpocznę od muzyki. Melodia w grze jest nieziemska, trzyma poziom poprzednich odsłon gier z cyklu „Persona”. Oprócz całkowicie nowych kawałków, dostajemy również zremiksowane i oryginalne piosenki z poprzednich części Shin Megami Tensei: Persona. Było to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie, gdyż muzyki słucham prawie non-stop [również podczas pisania czytanej przez Was recenzji :) ]. Oprócz soundtracku w grze znajdziemy angielski oraz japoński dubbing postaci, który jest według mnie naprawdę ogromnym plusem. Bardzo mnie bolało, gdy nie mogłem zmienić dubbingu na mowę z Kraju Kwitnącej Wiśni w europejskiej wersji Persony 4 na PS2. Tutaj mam okazję po raz kolejny posłuchać japońszczyzny z wielką przyjemnością. Japońskie głosy sprawdzają się bardzo dobrze, z kolei Angielski jest wykonany tylko dobrze, gdyż ATLUS nie mógł zebrać wszystkich aktorów, użyczających swe głosy w Personie 3 oraz 4. Przeszkadza to szczególnie w trybie Story mode i jest to dość bolesne, szczególnie dla fana serii.

Skupmy się może na systemie pojedynku. Walka w Personie jest bardzo przyjazna dla nowicjuszów oraz zaawansowanych graczy, gdyż kombinacje mogą być tworzone, poprzez używanie jednego przycisku. Tak – jednego przycisku. Z kolei osoby zaawansowane, mogą cieszyć się całą MASĄ combosów. Bardzo hardkorowych w niektórych przypadkach, gdyż wymagają koordynacji profesjonalnego gamera. Walcząc z drugą osobą, bądź sztuczną inteligencją, możemy wykorzystać lekkie oraz mocniejsze ataki, oraz moce swoich tytułowych Person. Walki są przepięknie animowane z charakterystyczną „animcową” kreską. Gra jest napędzana w 60 klatkach na sekundę w 720p i podczas ogromnych combosów, nie spada chociażby o jedną klatkę. Jest kolorowo, dynamicznie i nie jest to gra dla epileptyków, gdyż na ekranie dzieję się tak dużo, że czasami można się nie połapać. :)

Do wyboru mamy ponad 20 bohaterów, którzy mają 2 różne wersje: Normal oraz Shadow, do tego dochodzą postacie z DLC. Każda postać ma swoją własną indywidualność, więc gdy gramy jednym z możliwych stylów, to mamy lekko zmienione komba. Postacie są znane z czwartej i trzeciej części gry, więc każdy fan może rozwalić swojego kolegę lub swoją koleżankę w trybie Versus. Mamy „Teddiego”, który swoimi doczepianymi pazurami, załatwia swoich przeciwników, bądź „Kanjiego” używającego metalowego krzesła. 
Wspomniałem o trybach w grze? Nie? W takim razie Mamy ich multum! Od zwykłego Arcade, Treningu, po najciekawszy tryb Golden Arena, bądź Story. Tryb Golden Arena porównałbym do gier typu rougelike. Wybraną przez Nas postacią, wykonujemy drabinki zadań, które stają się coraz trudniejsze oraz wymagające. Każda wygrana walka na określonych zasadach, nagradza Nas punktami doświadczenia. Zyskując kolejne poziomy, rozwijamy swoją postać (zdrowie, mocniejsze ataki), systemem RPG, który bardzo przypomina system z Persony 4.
Tryb Story to zupełnie inna bajka, gdyż mamy do czynienia z Visual Novelki. Znacząco rozwija ona fabułę Persony 4 Arena, która jest rozwinięciem Persony 4 Golden oraz Persony 3 FES. I w tym momencie muszę zwrócić uwagę na największą wadę produkcji. Gra jest kierowana do fanów serii Persona. Osoby, które nie miały wcześniej styczności z cyklem, nie zrozumieją wielu wątków zaczerpniętych w grze typu „Midnight Channel” lub „Tartarus”. Znajomość zwykłej Persony 4 Arena również nie jest koniecznie potrzebna, lecz powinna być wymagana**. Cała warstwa fabularna starcza Nam na dobre 12 godzin rozgrywki.

Czy warto kupić tę produkcję? Oczywiście! Gdyż mamy do czynienia z jedną najlepszych bijatyk tego roku oraz jedną z ostatnich wspaniałych produkcji na siódmą generację konsol. Otrzymujemy do dyspozycji świetną zabawę wraz ze znajomymi, z genialną muzyką, bardzo długim i ciekawym visual novel, z masą contentu do odblokowania itp. Jeżeli nie jesteś fanem Persony, to  możesz sobie odjąć o 1,5 oczka od oceny, jak dla Mnie to jest Must-Have!

*Oczywiście nie uważam wymienione pozycje za gry dla każuali, chodzi mi tylko o złożoność niektórych kombosów i gier typowych profesjonalistów.
** Mamy, co prawda krótki flashback „w poprzednim odcinku”, lecz jest nie wystarczający.
*** Mój ulubiony Adachi musi być w płatnym DLC za 19 zł. Whyyyyy?

Plusy
  • Przepiękna i kolorowa animacja w 60 FPS
  • Muzyka od Shoji Meguro
  • Masa trybów
  • Wdzięczna dla nowicjusza, a zarazem wymagająca dla profesjonalistów
  • Dłuuuugi Tryb Fabularny
  • Wysokiej jakości Japoński dubbing
Minusy
  • Tylko dla fanów serii
  • Adachi*** w DLC

Ocena końcowa: 9+/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 15 grudnia 2014, 20:52

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *