»OnRush – Recenzja (PS4)

Od dzieciństwa byłem fanem arcadowych wyścigów. Na swoim pierwszym pececie zagrywałem w takie klasyki jak Destruction Derby oraz  troszkę zapomniane Fatal Racing znane przynajmniej w USA jako Whiplash. Gdy zobaczyłem pierwszy zwiastun OnRush na konferencji Sony podczas PGW byłem zachwycony. Teraz miałem okazję przetestować grę na swojej konsoli.

Postawmy sobie sprawę jasno – OnRush to nie jest kolejny Motorstorm jak wiele osób sądziło przed premierą. Założenia gry są całkowicie inne. Nie chodzi tutaj o zwykłe klasyczne ściganie się do mety, lecz na współpracę całego teamu, co zmienia całkowicie charakter produkcji.  Do dyspozycji mamy 8 pojazdów o różnych parametrach i „skillach”. Dla każdego coś dobrego! Możemy wybrać potężnego i wytrzymałego Titana, zrównoważonego i zabójczego Interceptora, a może szybkiego, a również pomocnego Outlaw. Wyborów mamy co nie miara i każdy wóz przydaję się na swój sposób w dostępnych trybach rozgrywki  – Countdown, Overdrive, Switch oraz Lockdown.

 Countdown to klasyczne przejeżdżanie przez checkpointowe bramki w celu uzyskania sekund dla swojej 6-osobowej drużyny. Oczywiście druga drużyna próbuje temu zapobiec oraz zgarnąć sekundy dla siebie. Overdrive  to tryb, w którym musimy jak najczęściej wykorzystywać nitro w celu zapełnienia danego licznika punktów.  Switch moim zdaniem to najciekawszy tryb rozgrywki w całej grze. Rozgrywkę rozpoczynamy mając jedynie trzy życia. Każdy zgon równa się ze zmianą pojazdu na inny. Z motocykla na lżejsze samochody, później potężniejsze, aby na końcu po utracie swoich żyć dręczyć pozostałych graczy Titanem, bądź Enforcerem. Defensywa jest wskazana, gdyż robi się dosyć ciekawie, gdy się musimy uciekać od przeciwników i chronić się przed ich atakami. Czwartym i ostatnim trybem jest Lockdown.  Aby zwyciężyć, musimy wjechać w oznaczone ruchome pole i je przejmować. Coś jak tryb Hardpoint w Call Of Duty, gdzie dwie drużyny pędzą do przejmowania punktów w różnych częściach mapy i przebywają na nich długo, do momentu aż ulegną przeciwnikowi.  

Oczywiście zaproponowane tryby są całkiem solidne, lecz mimo wszystko gra pozostawia mały niedosyt. Z pewnością brakuje trybu na miarę klasycznego deathmatchu, w którym każdy ściga się indywidualnie. Fajnym pomysłem mógłby być tryb areny w stylu Destruction Derby. Wjeżdżasz i starasz się zniszczyć swojego wroga rozpędzonym Chargerem! Poezja! Może w przyszłości dostaniemy takie cudo jako darmowe DLC… Proszę Codemasters… Bardzo proszę…

Jednakże na wybór tras nie mam żadnego zamiaru narzekać. Dostajemy w nasze rączki 12 różnych tras, w których możemy zmieniać warunki pogodowe typu – zmiana pory dnia, lub pory roku. Przyznaję to jest bardzo fajna funkcja w grze, gdyż  wielokrotnie miałem wrażenie, że jadę po całkowicie nowym torze. Zresztą same udostępnione trasy, są bardzo ładne, szczegółowe i  kolorowe.

 

A jak się jeździ w owej produkcji? Sam model jazdy w OnRush stoi na wysokim poziomie. Nie trudno dostrzec, że stoją za nim osoby, które zjadły zęby na robieniu dobrych ścigałek. W końcu to Codemasters zebrało pod swoje skrzydła developerów Drivecluba i Motorstorma.  Od samego początku można wyczuć, że pojazdy są responsywne i nie sprawiają większego problemu w kontroli dla amatora ścigałek. Wykorzystanie nitro również odpowiednio wpływa na sterowność pojazdu. Mamy odczucie większego rozmachu podczas jazdy, co bardzo pozytywnie wpływa tym bardziej, że nie tracimy większej kontroli nad pojazdem.

Za każdy wyścig otrzymujemy punkty doświadczenia oraz monetki, na podstawie czynności których wykonywaliśmy podczas gry – rozwalanie przeciwników, rozwalanie AI, tricki, lub gra zespołowa itd. Za każdy zdobyty poziom otrzymujemy skrzyneczkę, w której kryją się skórki dla naszego kierowcy, samochodu, nagrobki oraz różne zwycięskie taunty. W sumie za pieniążki możemy kupić w zasadzie to samo. Samych skórek jest bardzo dużo, więc spędzicie dziesiątki godzin, żeby zgromadzić wszystko co możliwe. Duży plus!

Jednak gra cierpi na jeden bardzo ważny aspekt, którego nie mogę wybaczyć – brak splitscreena. OnRush wręcz błaga o możliwość pogrania w dwie albo nawet cztery osoby przy jednej konsoli. Tym bardziej, gdy gra ma swój imprezowy charakter, który z pewnością przyjąłby się do kanapowego grania przy browarku, bądź soczku.  

Podsumowując moje wywody, najnowsza ścigałka Codemasters sprostała moim oczekiwaniom. Bawię się znakomicie od momentu otrzymania swojej kopii gry i z pewnością wrócę do niej wielokrotnie. Po prostu jeśli spędziliście swoją młodość na rozwalaniu samochodów to nawet się nie zastanawiajcie i kupujcie! Czysty relaks przed konsolą!

Plusy
  • Świetny model jazdy
  • Przemyślane tryby gry
  • Bardzo ładny graficznie i muzycznie
  • Mega dynamiczna i efektowna
Minusy
  • Brak Splitscreena
  • Mało trybów
  • Często crashuje konsole

Ocena końcowa: 8+/10

Dziękujemy firmie Techland za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 5 czerwca 2018, 17:46

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *