»NieR: Gestalt – Recenzja (X360)

Największą tragedią dla rodziców jest śmierć ich dziecka. Dlatego też, co by się nie działo, zarówno ojciec, jak i matka, wykroczą poza granice swoich możliwości, by ich potomkom się nic nie stało, a także by ich pociechy czuły się jak najlepiej. Jeżeli dziecko będzie smutne, rodzic nieba przychyli by mu gwiazdkę dać. Jeżeli potomek zachoruje, rodzic ostatni pieni±dz i ostatnie siły spożytkuje by znaleźć lekarstwo. Jeżeli dziecko zaginie, rodzic każdy kamyk podniesie, za najdalszą górę zajrzy i w największe czeluści zejdzie by je odnaleźć. Taką właśnie rzeczywistość przedstawia gra NieR Gestalt, gdzie ojciec posunie się do wszystkiego, byle tylko wyleczyć swoją córeczkę, by wywołać uśmiech na jej twarzy, by razem żyli długo i szczęśliwie.

Tytułowy bohater wraz ze swoją ukochaną córeczką

Gra zaczyna się od małego wstępu, którego akcja toczy się lata przed właściwą grą, będącego także samouczkiem i zarazem swoistym wprowadzeniem pary głównych bohaterów – ojca i jego ukochanej, nieuleczalnie chorej córeczki. Yonah, bo tak na imię ma dziewczynka, cierpi na Black Scrawl, powszechną i nieuleczalną chorobę, która spowija świat, tak jak legiony istot cienia Shades. W owym samouczku przyjdzie nam zmierzyć się z pierwszymi Shades, a także nauczymy się korzystać ze zdolności naszego bohatera. Wydawałoby się, że gość w średnim wieku o siwych włosach i z rurką w ręku nie jest w stanie wiele zdziałać. Okazuje się w pewnym momencie, że przeczucie nas nie myli, a Nier, bo tak ma na imię tatuś, sięga po pomocną dłoń. Właściwie to nie dłoń, ale książkę o imieniu Grimoire Weiss, która także jest jednym z bohaterów gry. Jest to tom pełen magicznych zaklęć i ciekawych komentarzy do zdarzeń, gdyż Weiss, jak później wołają na niego bohaterowie, bierze czynny udział w dialogach i scenkach przetaczających się przez całą grę. Połączenie umiejętności Niera w perfekcyjnym władaniu białą bronią oraz magicznej mocy Weissa daje dość ciekawą i całkiem wybuchową mieszankę, o czym trzeba przekonać się samemu w dalszej rozgrywce. Otóż po zakończeniu tutorialu akcja urywa się i przenosi w czas, w którym dzieje się już cała reszta gry. W jej trakcie poznamy jeszcze innych, mniej lub bardziej ważnych bohaterów, jak bliźniaczki Popola i Devola, śliczną, niebezpieczną i całkiem silną Kaine, niewidomego chłopca imieniem Emil i jego lokaja, oraz parę innych osób. Cała fabuła jest bardzo ciekawa, pełna niesamowitych zdarzeń i zwrotów akcji. Może w pewnych momentach wydawać się trywialna i niekiedy nudna, ale i fajerwerków nie będzie brakować. O tym jednak gracz musi przekonać się sam.

A masz ty wstrętny wrogu! 

Może słów kilka o systemie gry, który jest do bólu prosty, przejrzysty, intuicyjny i przyjazny dla graczy. Chyba, że tylko moje wrażenie jest takie, po przejęciu już kilkudziesięciu jRPGów, w których trafiałem na strasznie zagmatwane pomysły dotyczące rozgrywki. Nie będę wyjaśniał komend, ani do czego służy dany przycisk na kontrolerze, bo nie każdy zagra w ten tytuł na PS3 tak jak ja, a w dodatku samouczek o którym wyżej wspomniałem wszystko wyjaśni. Skupmy się więc bardziej na menu. Dawno nie widziałem tak ładnego i uporządkowanego menu gry. Chcemy spojrzeć na mapę? Od razu wiemy, gdzie nacisnąć. Chcemy zobaczyć aktywne, bądź wykonane zadania? Nic prostszego. Nad jedną tylko opcją trochę się głowiłem (ale w końcu do tego doszedłem), a mianowicie nad „słowami”. Nie, nie nad Sealed Verses, które Weiss pogubił i trzeba je z powrotem skolekcjonować, nie chodzi mi o czary, którymi się posługuje bohater. Chodzi mi dosłownie o „słowa”, które w ciągu gry można zdobyć w najróżniejszy sposób, a mnie najczęściej wypadały z przeciwników. Jest to dodatkowy boost dla broni, na którą owe „słowa” zakładamy i polepszamy jej statystyki, jak np. zdolność do bloku, siłę, szybkość czy ilość doświadczenia jaką dostajemy po zabiciu potworków. Warto kombinować z różnymi układami słów na orężu, ja jednak zawsze wybierałem opcję, by gra sama mi nałożyła najlepsze słowa na broń. Nie chciało mi się głowić, gdyż w pewnym momencie tych „słów” robi się cała masa i nie miałem ochoty w tym grzebać. Właśnie, jeżeli o broni mowa, to niech nie przerazi Was, że bohater używa tylko jednoręcznych mieczy. Jeżeli lubicie duże, dwuręczne stalowe ostrza czy włócznie, to po pewnym czasie rozgrywki i z tego Nier będzie mógł korzystać. Jedyne co mnie boli, to fakt, że nie można używać większej ilości czarów, niż trzy. Ponieważ do czarów oraz bloku i uniku można wykorzystywać tylko klawisze R1, L1, R2 i L2, czyli całe 4 (jako, że pad od Xboxa 360 ma tyle samo triggerów, to liczba maksymalnych czarów się nie zmienia), to w teorii można używać 4 zaklęć Weissa, jednak radzę pod jednym klawiszem zostawić unik. Nieraz się przydaje i nieraz ratuje tyłek głównemu bohaterowi. Ciekawą opcją jest także zbieranie wcześniej wspomnianych Sealed Verses. We wprowadzeniu ksi±żka ma tych czarów od groma i strasznie się zasmuciłem, że przy pierwszym „ponownym” spotkaniu z Grimoire Weiss, umiał tylko strzelać tymi małymi kuleczkami. No, ale nie od razu Kraków zbudowano. Sealed Verses będziemy zbierać z bossów, bądź jeżeli mnie pamięć nie myli, wpadną nam też za wykonanie jednego czy dwóch zadań. Niestety nawet pomimo odzyskania zaklęć, nie będą one tak potężne jak w samouczku, a i użyć niektórych z nich nie będzie łatwo. Jednak im wyższy poziom doświadczenia Niera, tym więcej many – i możliwość wykonania silniejszego czaru jest w naszym zasięgu. Bardzo podoba mi się także sposób wykańczania bossów. Nie wystarczy go tylko ubić, trzeba jeszcze zbić jakby dodatkowe HP (a właściwie to HP pewnego punktu witalnego przeciwnika), co niekiedy nie należy do rzeczy najłatwiejszych. Z kolei brakuje mi jednej, według mnie ważnej, a przynajmniej dosć istotnej opcji. Gdy np. Kaine zechce nam pomóc i będzie bić potworki u naszego boku, to nie dysponujemy możliwością ustawienia jej poziomu agresywności, czy specjalnych umiejętności jakich ma używać, nie wspominaj±c o ewentualnej zmianie jej ekwipunku. Wszystkim zajmuje się AI gry, co mnie osobiście bardzo boli. Nie mam żadnego wpływu na postać, która mi pomaga. Nawet w „Final Fantasy Tactics” mogłem się zabawić w zmianę ekwipunku, czy klasy postaciom o statusie „Guest”, nad którymi na polu walki zwierzchnictwa nie miałem. No ale trudno, w „NieR Gestalt” już się tego nie zmieni.


Taaaaaką rybę złapałem!

Dobrze, to tyle, jeżeli chodzi o system. Czas przejść do wrażeń audiowizualnych. Gra ma fajnie dograne dźwięki, a także bardzo dobry voice acting. Niesamowicie czuć emocje bijące od postaci w dialogach, no może z wyjątkiem Kaine, która zawsze brzmi jak wkurzona. Jednak radość, ból, przyjemność, żal, smutek, wszystko można wspaniale wyczytać z samej intonacji czy barwy głosu, jaki postać w danej chwili ma. Każdej niemal scence towarzysz± dialogi wspaniale zgrane z ruchami warg postaci. Nie można także narzekać na różnorodność głosów, gdyż każdy kto mówi, używa przy tym swojego niepowtarzalnego i oryginalnego głosu. Nie trzeba patrzeć na ekran, by wiedzieć kto w danej chwili się wypowiada. Tak samo dźwięki. Zmieniając broń z krótkiego miecza na włócznię, słyszymy różnicę w brzmieniu oręża – zupełnie inaczej tną powietrze, czy uderzają o przeciwnika. Trzeba przyznać, że jest to niesamowicie dopracowane. Co się zaś tyczy muzyki, to już po prostu Meisterstück. Bardzo dawno nie spotkałem się z utworami tak grającymi na uczuciach gracza. Niesamowicie oddają klimat gry, zdarzenia, czy emocje, jakimi nacechowany jest dany etap gry. Muzyka jest jednym z najpotężniejszych atutów „NieRa” i to głównie dla niej nabyłem ten tytuł. Zdarza się, że podczas rozgrywki muzyka tonie, gdzieś się rozmywa, niby nadal leci w tle, ale gracz jej nie zauważa. Tutaj jest zupełnie inaczej. ścieżka dźwiękowa jest czymś co napędza tę pozycję, czymś co po części steruje graczem, zupełnie jak w sadze „Metal Gear Solid”, czy w dwóch tworach SONY: „Ico” i „Shadow of the Colossus”. Można porównywać te dzieła pod względem właściwości, jakie nadaje poszczególnym tytułom sam soundtrack. Za to arcydzieło odpowiedzialny jest Keiichi Okaze, którego muzykę możemy usłyszeć w legendarnej już serii bijatyk „Tekken” – a dokładniej w częściach 2, 3, TTT i 5.

Jeżeli zaś chodzi o wrażenia wizualne, powiem tak. Jest dobrze, ale jak na możliwości PS3 mogło być znacznie lepiej. Już więcej wyciągano z tej maszynki, jak chociażby w God of War 3, który jest „równolatkiem” „NieRa”, czy starszych tytułach – takich jak „Metal Gear Solid 4” czy „Far Cry 2”. No niby to wszystko jest ładne, ale niekiedy bolą oczy od wygładzania, a raczej jego braku. Postaci poruszaj± się dosyć sztywno, nawet w scenkach filmowych. Naprawdę mogło to być lepiej zrobione, a na pewno bardziej naturalnie. Nadrabia kolorystyka i tła, gdyż background jest naprawdę ładny i w sumie nie mam się do czego przyczepić. Kolory lokacji też s± naprawdę dobrze dobrane. Oddaj± klimat miejsc, po których porusza się główny bohater.

Duży, zły gościu i jego maili, żli pomagierzy.

Podsumowuj±c, gra jest dosyć dobra. BA! Co ja gadam, jest nawet bardzo dobra, ale nie przesadzajmy. Ciekawa fabuła, która jednak momentami mogłaby być mniej nuż±ca – a fajerwerków, których jest w niej niemało, mogłoby być jeszcze więcej. Ciekawe i dość dobrze skonstruowane postaci, z którymi nietrudno jest się zaprzyjaźnić, nawet pomimo tego, że niektóre z nich mogą tego nie chcieć. Bardzo przyjazny graczom system rozgrywki, przejrzystość menu i w ogóle łatwość korzystania z wszelakich udogodnień. Masa dodatkowych zadań, o których przez własną nieuwagę nie wspomniałem wcześniej. Teraz jednak to naprawiam i mówię o całej masie zadań dodatkowych, bez których stan konta byłby bardzo niski, jeżeli w ogóle na coś by starczało. Przecudowna muzyka, będąca według mnie największą zaletą gry, no i niepowtarzalne, idealnie dopasowane do postaci głosy. W ogóle audio na plus i to bardzo duży. Niestety oprawa wizualna jest wadą tej gry (pomimo tego, że i tak nie jest straszna – tylko niektóre jej aspekty, jak sztywność poruszania się postaci, s± nie do zniesienia). Jeżeli miałbym grę ocenić w skali od 1 do 10, to dostałaby ładne, okrąglutkie 8+. Cóż więcej powiedzieć? Jedynie zachęcić do przetestowania gry na własnym sprzęcie, nieważne czy to Xbox 360, czy PS3. Osobiście nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na tę płytkę, a to chyba mówi coś o samej grze, gdyż byle gniotem się nie zadowalam…

Plusy
  • Piękna muzyka
  • Ciekawa fabuła
  • Prosty i intuicyjny system rozgrywki
Minusy
  • Niedopracowana grafika
  • Brak wpływu na członków drużyny
  • Słabe wyeksponowanie niektórych wątków

Ocena końcowa: 8+/10

Autor: Vivi
Data: 20 października 2017, 19:09

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *