»Lost Dimension – Recenzja (PS3)

lost-dimension

Często słyszę, że najlepsze fabularnie są visual novelki oraz wszelakiej maści turówki. Co do drugiego nie mam wątpliwości, patrząc chociażby na takie tytuły jak Final Fantasy Tactics, Front Mission 3 czy Jeanne d’Arc. W świat tych pierwszych wgłębiam się bardzo powoli, ale już teraz byłbym skłonny potwierdzić te tezę. Co by się stało, gdyby połączyć te gatunki? Tym mniej więcej jest Lost Dimension. Czy się udało? Zapraszam do lektury.

Tuż po odpaleniu gry wita nas świetne intro z chwytliwym utworem, bojowo nastawiającym nas do gry. Potem poznajemy fabułę i cóż… ile razy już pojawiał się na ziemi psychol z nowoczesną technologią/kosmita, który stwierdził, że poniszczy sobie świat dla relaksu? Też nie wiem, ale pewnie zbyt wiele; w dodatku nasz główny zły o inspirującym imieniu The End daje nam trzynaście dni , po których odpali pociski nuklearne we wszystkie główne miasta świata, tak jakby dwa miliardy ludzi, które już wysłał na tamten świat, to za mało.

Dosyć szybko meldujemy się w gigantycznym filarze, który nasz antagonista postawił sobie w centrum miasta. Na szczęście nie jesteśmy sami. Wraz z nami jest jeszcze dziesięciu innych członków grupy specjalnej S.E.A.L.E.D. do której my również należymy. Po chwili zjawia się The End i z nieukrywaną radością informuje nas, że w naszych szeregach są zdrajcy. Sprawy nie ułatwia fakt, ze nasi bohaterowie cierpią na zaniki pamięci. Z takim oto naprędce zbudowanym zespołem, pełnym różnych skrajnych nieufających sobie nawzajem osobowości, ruszamy w drogę na szczyt filaru, gdzie czeka na nas pewny siebie Pan Koniec.

Tak pokrótce przedstawia się fabuła gry. W miarę jej rozwoju poznajemy głębiej naszych bohaterów, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Trzeba przyznać, ze różnorodność postaci jest tutaj dosyć spora – Od typowego śmieszka, przez spokojnych i ogarniętych ludzi na wyrachowanych, zimnych czy wręcz ziejących niechęcią do wszystkiego co żyje osobnikach. Motywacje każdego z nich poznajemy wraz z zacieśnianiem się naszych więzi z daną postacią, te zaś pogłębiają się jeśli będziemy często rozmawiać z danymi postaciami czy też zabierać je ze sobą na misje.

Skoro o misjach mowa, to polegają one na pokonaniu większej lub mniejszej liczbie nijakich przeciwników, których ilość modeli można policzyć na palcach jednej ręki i to przy bliskim spotkaniu z kosiarką. Ubogość wrogów rekompensuje nam sama walka. Ta jest zrealizowana w naprawdę ciekawy sposób. W naszej turze przemieszczamy naszych bohaterów w dowolnej kolejności, co daje spore pole manewru – tym bardziej, że jedna postać (jeśli jest wystarczająco blisko drugiej) może oddać swoją turę, dzięki czemu przemieścimy się dalej lub zaatakujemy ponownie. Ponadto możemy używać zwykłych ataków, skilli, itemków, a jeśli inny nasz bohater jest wystarczająco blisko, to będzie nam asystować w ataku. Jeśli odpowiednio ich ustawimy, to możliwy jest atak nawet sześciu postaci – bo tylu możemy zabrać ze sobą w misje. Oczywiście z przywileju asyst korzystają też nasi przeciwnicy i to dosyć sensownie. Każda postać ma też możliwość skontrowania, o czym warto pamiętać, i przykładowo na uzbrojonych w noże rywali nasyłać postacie walczące w dystansie, by nie tracić niepotrzebnie HP. Pasek życia to nie jedyna statystyka, na którą musimy patrzeć podczas walki. Prócz niej mamy pasek GP, robiący za manę, oraz Sanity. Czym jest to ostatnie? Otóż jest to pasek, który właściwie spada nieustannie: z każdym użyciem naszego giftu, za każdym razem, kiedy oberwiemy, a odnawia się minimalnie kiedy odpoczywamy. Gdy spada do zera, nasza postać wpada w tryb berserk i atakuje wszystko co ma nieszczęście znaleźć się w pobliżu; można to oczywiście wykorzystać na swoją korzyść, zostawiając wokół takiej postaci tylko naszych przeciwników. Po każdej walce otrzymujemy standardowo punkty doświadczenia, punkty giftów, którymi rozwijamy nasze skille (o tym za chwile), vision points (też za chwilę) oraz punkty zaangażowania. Im więcej tych ostatnich, tym więcej głosów ma nasza postać w głosowaniu na zdrajce.

02b7f25f5cf48c45985fa067472cbe38aadc21d3 (1)

Na czym polega głosowanie? Ot, co walkę słyszymy głosy i na ich podstawie mamy zidentyfikować potencjalnego zdrajce. Mechanika jest dosyć prosta, ponadto gra wręcz sypie tutorialami, które możemy sobie ponownie poczytać w naszym lobby pomiędzy walkami. Wszystko jest jasno i klarownie wyjaśnione. W ogóle gra nie jest jakoś specjalnie wymagająca, nie grindując praktycznie wcale rozwaliłem ostatniego bossa w… półtorej tury. Dosłownie kilka starć na krzyż wymaga od nas czegoś więcej. jeśli jednak nie chcemy się męczyć, to zawsze możemy zmniejszyć poziom trudności na easy, a ponadto w PS Store znajdziemy całkiem sporo „dopalaczy”, dzięki czemu gra będzie jeszcze prostsza. We wspomnianym wcześniej lobby wybierzemy też kolejną misję, pogadamy z ekipą, nabędziemy nowy ekwipunek, zbadamy nasze wizje czy też rozwiniemy naszą postać o czym za moment.

Każda z postaci ma drzewko swoich umiejętności i to my decydujemy jak się będzie rozwijać. Wolimy rozwijać jeden skill? Bardzo proszę, a może z każdego po trochu? Nie ma problemu. Ponadto gdy co piętro eliminujemy zdrajcę, to możemy podpiąć jego skille do dowolnej z naszych postaci, dzięki czemu odblokowują się niedostępne w inny sposób techniki. Mi osobiście ten system rozwoju bardzo przypadł do gustu.

Wartym odnotowania jest fakt istnienia New game+, a potem i New Game++, et cetera. Powtórne przejście gry jest właściwie niezbędne by całkowicie poznać fabułę gry. Wraz z kolejnym przejściem będziemy mogli przejść kilka dodatkowych misji, a także znaleźć trochę dokumentów, których nie mamy szans odnaleźć za pierwszym razem, dzięki czemu fabuła staje się dużo bardziej przejrzysta.

Graficznie gra szału nie robi, ot wygląda poprawnie.  Ale zdarza się, że oczy rażą surowe tekstury Świata, a i animacja czasem chrupnie, ale zdarza się to głównie na początku każdej misji. Podejrzewam, że chodzi o doczytanie mapy. Szkoda, że tak mało scen dialogowych jest w postaci filmików, bo te są naprawdę ładne, a tak jesteśmy skazani na ładne sprite’y na dość ubogim tle.

Muzycznie jest super, kilka utworów z pewnością wyląduje na mojej playliście, jak chociażby wspominane wcześniej intro czy main theme. Niestety gorzej sprawa ma się z głosami, gdyż jesteśmy skazani na angielski dubbing, a ten, jak wiadomo, jest koszmarny. Postacie mówią strasznie sztywno i drętwo. Jakieś emocje pojawiają się w ich głosie dopiero pod koniec gry, tak jakby już wyczuwali zapłatę za swoje usługi.

Obowiązkowy akapit dla łowców trofeów. Dla takich osób będzie to dobra gra, dosyć szybka i przyjemna platyna, w drodze do której zdobędziecie kilka apetycznych srebrnych pucharków. Ciekawostka, obrazki trofików układają się w kolejne postacie, ot taki bajer.

Podsumowując, czy warto zagrać? Myślę, że tak. Minusem będzie na pewno jej długość, którą niejako konieczność przechodzenia po kilka razy nie do końca rekompensuje. Brakuje też trochę głębi w naszych postaciach. Ja jednak bawiłem się zacnie i liczę, ze Wy też będziecie.

Plusy
  • Rozwijanie postaci
  • Klimat
  • Muzyka
  • Mechanika i system walki
Minusy
  • Cena
  • Długość

Ocena końcowa: 8/10

Dziękujemy firmie NIS America za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: CELL767
Data: 26 października 2015, 16:37

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>