»Dyskusja – a jak Wy naprawilibyście Nintendo?

Maj 11
komentarze 10

Ostatnio sporo się mówi o tym, że Nintendo nie jest na fali. Podczas spotkania z udziałowcami prezes Satoru Iwata powiedział, że czwarty rok strat z rzędu byłby czymś niedopuszczalnym, ale zaznaczył, że w branży gier wszystko jest kwestią pędu i nie da się poprawić sytuacji z dnia na dzień. W tej chwili Nintendo jest w trakcie realizacji pomysłów, które mają pomóc mu ten pęd odzyskać. O bankructwo firmy nie ma się co martwić – przez lata ostrożnego zarządzania na jej kontach uzbierały się środki, za które mogłaby się utrzymywać jeszcze przez dziesięciolecia z podobnymi stratami. W rozwinięciu wpisu znajdziecie kilka ostatnich nowinek związanych z planami Wielkiego N. Zapraszamy Was również do dyskusji w komentarzach – czego Wy oczekujecie po Nintendo i jak naprawilibyście jego sytuację na rynku?

Wielkimi krokami zbliżają się tegoroczne targi E3, do których Nintendo już się przygotowuje. Drugi raz z rzędu nie będą już mieli swojej prezentacji na scenie (co na pewno jest ogromną oszczędnością) i po raz kolejny zastąpią to materiały publikowane w sieci. Nie da się ukryć, że większość graczy i tak to właśnie w Internecie czyta o tym, co dzieje się w Los Angeles. Aby zachęcić ich do śledzenia informacji, Nintendo podjęło współpracę ze znanymi satyrykami z Mega64, którzy przygotowali materiał z Reggim Fils-Aime – twarzą amerykańskiego oddziału firmy. Trzeba przyznać, że dystans do siebie, jaki Nintendo pokazuje w tym materiale, zdecydowanie budzi szacunek. ;)

Ciekawe, co dokładnie Nintendo ogłosi w trakcie trwania targów. Na pewno nie będzie to nowy sprzęt. Satoru Iwata podkreśla, że najpierw muszą zadbać, aby użytkownicy obecnej generacji konsol Nintendo – 3DS-a i Wii U, byli w pełni zadowoleni z zakupu. O ile sprzęt przenośny ma się całkiem nieźle (43 miliony sprzedanych egzemplarzy), o tyle ilość Wii U na rynku (6,17 milionów) nie jest zadowalająca. Co może to naprawić? Zdroworozsądkową odpowiedzią na pewno jest „więcej gier”. Z nadchodzącymi Mario Kart 8, Super Smash Bros. i Bayonettą 2 sytuacja może się znacznie poprawić, ale wciąż brakuje większej ilości gier, które w intrygujący sposób wykorzystują niezwykły „padlet” Wii U. Firma planuje nadrobić te zaległości właśnie w trakcie tegorocznych E3.

Tylko czy to wystarczy, aby zachęcić do tworzenia na tej platformie firm celujących w masowego klienta? Raczej wątpliwe, na to jest już chyba za późno. Obecna generacja sprzętu komputerowego, obok którego można teraz postawić PS4 i Xboxa One, nie zdążyła się jeszcze na dobre rozkręcić, ale widać już, że firmy pompują w nie ogromne pieniądze. Baza klientów Wii U wydaje się być zbyt mała, aby w nią inwestować równie duże pieniądze.

Więc może twórcy niezależni? Sony w tej generacji wyciągnęło rękę do „indyków” i póki co pomaga jej to przetrwać ciężki okres bez większej ilości tytułów wysokobudżetowych. Ciekawe, co fani Wii U stworzyliby mając wolny dostęp do jej narzędzi deweloperskich. To chyba jednak marzenie ściętej głowy, choć ciekawie jest pomyśleć, jakie ciekawostki mogłyby się wtedy pojawić na rynku.

Nie marzy Wam się w końcu zobaczyć Linka w takiej oprawie? Może na E3 2014...

Nie marzy Wam się w końcu zobaczyć Linka w takiej oprawie? Może na E3 2014…

Nintendo wdraża już swoje plany z reklamowaniem własnych gier na urządzeniach mobilnych z iOS-em i Androidem. Co prawda nie pogramy w Pokemony na swoim iPhonie, ale mogliśmy już stać się świadkami przecięcia się tych dwóch „światów” za sprawą Google Maps: Pokémon Challenge 1 kwietnia tego roku (i to nie był do końca żart – aplikacja istniała). Za jakiś czas ma się pojawić program powiązany z Mario Kart 8, który być może pozwoli oglądać na telefonie statystyki swoich znajomych i powtórki z ich wyścigów.

Firma zamierza też uderzyć w najwyraźniej sprawdzające się rozwiązanie, jakie zapoczątkowała bodajże gra Skylanders Spyro’s Adventure. Chodzi o realne figurki przechowujące w sobie pewne dane, które można odczytać zbliżając je do padletu Wii U lub do specjalnej przystawki do 3DS-a. Gratka dla kolekcjonerów i ich pociech. A przykład z niedawnymi figurkami ze świata Mario w sieci McDonald’s pokazał, że są na takie drobiazgi chętni w każdym wieku (być może był to właśnie test przed wprowadzeniem produktu właściwego?).

Widać więc, że Nintendo stara się rozbudować bazę swoich klientów i dogodzić też obecnym wiernym wyjadaczom. Wspomina się też o obniżeniu cen gier firmy w krajach rozwijających się, co pewnie również pozytywnie wpłynie na to pierwsze. Naprawdę dobrze im życzę, bo nie ma wśród rynkowych gigantów drugiego tak kipiącego pozytywną energią i inwestującego tyle w innowacyjne rozwiązania sprzętowe (i nie chodzi o moc). A czego Wy oczekujecie po Nintendo? Czy uważacie Wii U za udany sprzęt i czy widzicie jeszcze przed nim świetlaną przyszłość? Co chcielibyście ujrzeć na tegorocznych E3?

Autor: Nox_A15
Data: 11 maja 2014, 22:16

Komentarze na temat “Dyskusja – a jak Wy naprawilibyście Nintendo?”

  1. Rayman napisał(a):

    Moim zdaniem teraz klucz do sukcesu to 50 mln baza klientów Nintendo 3DS. To aktywni gracze którzy lubią Nintendo i kupiliby konsolę Wii U tylko zastanawiają się po co.

    Większość gier na Wii U ma swoją kalkę na 3DS. Więc po co ktoś ma kupić sobie Super Mario Bros czy Super Mario 3D World czy Super Smash Bros jak ma odpowiednik na posiadanym już 3DS. Dodatkowo niektórych może wkurzać że muszą płacić dwa razy za to samo.

    Moim zdaniem lekarstw jest kilka:
    – więcej exclusive na Wii U których nie ma na 3DS
    – jakiś cross buy. Np jak kupisz Smash Bros na 3DS to masz 60% upust na Wii U na tę grę. To samo z Mario, Monster Hunter, Donkey Kong itd.
    – Dla gier które wychodzą i na Wii U i na 3DS połączene save – zaczynasz grę na Wii U a potem po wyjściu z domu kontynuujesz na 3DS.

    Generalnie zrobienie czegoś co sprawi że użytkownicy 3DS kupią Wii U to podstawa. Oni już lubią Nintendo – kwestia tylko namówienia ich na kupno kolejnego produktu.

  2. jesiotr napisał(a):

    Bez przesady Panie i Panowie. Żadne 20 lat jak @Goldfinger pisze, bo kura znosząca złote jajka stosunkowo niedawno się popsuła. Jeszcze w czasach Wii i NDS czytałem analizy o niebotycznych zyskach (mimo masowego piractwa na dual skrina) które Nintendo kosi ze sprzedaży gier na te urządzenia. To świadoma polityka korporacji od dziesięcioleci. A że przestała „żreć”? No cóż – tu rzeczywiście korpo nieco przespało rewoluszyn smartfonów i ichnich popierdułek za dolara czy wręcz za „darmo”. No ale kto -z ręką na sercu mówiąc prawdę a nie mitologizując – mógł przewidzieć taki szał na telefony z ekranem dotykowym i tablety, kiedy to nawet najwięksi gracze w tym segmencie jeszcze przed boomem na te urządzenia twierdzili, że to się nie przyjmie. Tak po prawdzie to nie ma jakiejś recepty na ciągły wzrost – regułą jest raczej amplituda zysków i strat. Tera „N” jest pod kreską, ale jak się dobrze orientuję, to forsy mają tyle, że starczy im i na kilkadziesiąt lat stagnacji a nawet „in minus”. Martwić się niestety musi np. takie Sony, które mimo sukcesów na polu konsoli i gier ma obecnie miliardową stratę (Korea i Tajwan w segmencie RTV zgarnia niemal całą pulę). Moim zdaniem Niny jeszcze niejednym nas zaskoczy, bo choć wydawać by się mogło, że ichnia oferta skierowana jest do casual player to ich rozwiązania i urządzenia nie raz przecierały szlaki nowatorskich technologii dla szerokiej publiki. Nie ja jestem ich targetem (choć byłem, bo gameboya miałem) to jednak życzę im odbicia od dna i samych sukcesów. Iwata być może będzie musiał zjeść tego banan z którym często pozuje i sobie pójść szukać innego zajęcia ale firma zapewne przetrwa niejedną jeszcze recesję. Choć kto wie czy kryzys nie „zbije” cen Wii do wartości minimalnych kiedy to rozważę kupno tej konsoli dla Xenoblade i Last Story. BTW. Grał ktoś?

    • Goldfinger napisał(a):

      Proponuję koledze Jesiotrowi bardziej zorientować się w branży oraz polityce którą Nintendo prowadzi od lat wtedy może zauważyłby jak błędne jest pojmowanie przez niego całej sytuacji. Nie same zyski decydują o stanie firmy ale to czy ich produkty są w stanie trafić do odbiorców. To, że Nintendo nie udało się stworzyć porządnej bazy użytkowników dla Wii U mimo iż Wii generowało ogromne zyski jest najdobitniejszym dowodem jak błędne są ich działa. Sytuacja ta też obrazuje czym tak naprawdę było Wii – chwilową modą która sprzedała się tylko dzięki bajerowi z sensorem ruchu który kupował przeciętny maciek który nie był nawet zainteresowany grami ale aby być na czasie z nowym gadżetem. Można powiedzieć, że Nintendo miało farta i nic więcej. Właśnie ten nieoczekiwany sukces finansowy po totalnych klapach którymi były N64 i NGC sprawiło, że Nintendo poczuło się zbyt pewnie. Tak naprawdę Wii nigdy nie było żadną rewolucją gdyż większość graczy uważało ten typ sterowania w grach za zwyczajnie niepotrzebny. Mimo bycia pierwszym pod względem zysków tak naprawdę byli ostatni pod względem realnej bazy użytkowników która nadal głównie składała się z fanów Nintendo. To, że Nintendo nie potrafiło tego dostrzec i zrozumieć, że nic nie zbudują na każualach którzy kupili Wii dobitnie świadczy o tym jak bardzo nie orientują się w branży. Tak więc Nintendo nie ma patentu na złote jajka, co więcej ich ostatnie „złote jajka” okazały się tak naprawdę jajkami z tombaku czego Nintendo nie zauważyło. Zaś owa „świadoma polityka” coraz bardziej spycha ich na margines branży. Wiadomo kolega Jesiotr mówi, że to nie prawda bo niby mogą jechać na minusie jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Otóż nie mogą gdyż to tylko pogarsza ich wizerunek sprawiając, że potencjalni klienci utwierdzają się w przekonaniu, że konkurencja oferująca znacznie więcej jest o wiele lepszym wyborem. Nie jest żadną tajemnicą, że to wizerunek firmy oraz lojalna baza użytkowników sprawia, że produkty się sprzedają. Jest to scenariusz przerobiony dziesiątki razy w historii branży gier wideo. Dlatego też Nintendo notujące ciągłe straty będzie tkwić w pętli która sprawi, że będą ciągle na ostatnim miejscu. Jeśli to ma być wyznacznikiem ich sukcesu to jasne odniosą niebywały sukces przedłużając swoją agonię. No chyba, że kolega Jesiotr uważa, że Sony i MS nagle z dnia na dzień padną i Nintendo wykorzysta tą sytuację. Od razu podpowiem, że taki scenariusz jest praktycznie niemożliwy gdyż obie firmy są nie do ruszenia mimo strat które mogą notować w pewnych okresach. Co do owej „rewolucji smartfonów” to nie tyle Nintendo ją przespało co jest to kwestia różnic między Japońską branżą gier a zachodnią. W Japonii od jakiegoś czasu widoczne jest przesunięcie branży z konsol na handheldy i telefony. Nintendo całkiem dobrze odnajduje się w tej nowej rzeczywistości dzięki NDS i 3DS nie mając potrzeby wkraczania na terytorium telefonów. Chodzi tutaj generalnie o wszystkie telefony gdyż w przeciwieństwie do zachodu w Japonii smartfony dopiero się przebijają, szczególnie iPhone. Z kolei na zachodzie owa „rewolucja smartfonów” zaowocowała tak rewolucyjną sytuacją w której większość gier na smartfony nie jest grami kierowanymi do bardziej wymagającego gracza. Z tego powodu handheldy nadal są główną platformą dla kogoś kto szuka przenośnego urządzenia do grania. Nintendo dobrze wie, że ma tutaj przewagę więc nie widzi potrzeby robienia sobie samemu konkurencji. Przeciętny odbiorca popierdółek ze smartfonów i tak nie jest zainteresowany graniem w poważniejsze gry więc Nintendo tak naprawdę niewiele traci. Co do tego zaskakiwania przez Nintendo i przecierania szlaków. To, że tak było w dawnych czasach nie znaczy, że tak jest nadal szczególnie, że Wii było raczej wątpliwej jakości nowatorstwem. W obecnej chwili Nintendo jest raczej reliktem branży który uparcie tkwi w swoim błędnym sposobie myślenia. Tak więc jedynym czym oni mogą naprawdę zaskoczyć to zmiana ich sposobu myślenia.

      • jesiotr napisał(a):

        Njasampierw chciałbym cosik wyjaśnić. Żaden ze mnie analityk rynkowy. Nie znam się na sprzedawaniu gier i robieniu forsy w tym segmencie (bo sprzedaż jednej gry na allegro raczej mnie do tego nie upoważnia). Owe moje dywagacje to jeno takie spekulacje i mniemanologia stosowana konsumenta, a mam wyobrażenie, że pewnikiem od strony władz firmy z Kioto wygląda to zupełnie inaczej. Ichni menagment to zapewnie tęgie głowy po „Harwardach” i kudy mnie – urzędnikowi państwowemu nisko-średniego szczebla do nich. Zapewne jakby były jakowe proste rozwiązania toby niewątpliwie je wdrożyli. Żyjąc jednak na tym padole lat 40 wiem, że o takie ciężko. Patrząc jednak na liczby, to jednak firma całkiem nieźle się rozwijała. Szło im raz lepiej – raz gorzej ale jakby nie patrzeć sprzedali grubo ponad pół miliarda konsol (stacjonarnych i hand). Zarabiali na nich raz lepiej raz gorzej ale w końcowym rozrachunku realizowali podstawowy cel każdej komercyjnej firmy – czyli maksymalizację zysków. Dopiero solidna recesja trafiła ich po premierze WiiU. Na ta konsolę nie ma zbyt dużo gier i szczerze mówiąc nie bardzo wiem dlaczego zdechło to co się sprawdzało. Być może masz rację @Goldfinger że N nie „otworzyło” się na szerszą publikę uparcie tkwiąc przy casual, oferując przy tym różne warianty tych samych marek (Mario, Zelda). Imaginuję sobie jednak, że jakby prezes i jego otoczenie mieli możliwość cofnięcia się w czasie i zmiany niektórych posunięć, to wszystko co było do czasu wypuszczenia WiiU zostawiliby tak jak było. Polityka ta sprawdzała się przez długi czas a zwycięskiej drużyny – jak to mówią – się nie zmienia. Nie ma takiego magika biznesu co by jechał zawsze na fali wznoszącej, boć wcześniej czy później dopadnie go recesja. Może być jak piszesz @Goldfinger, że moda na kontroler ruchowy czy wszelkie fitnesy się przeżyła i następca Wii już nie przyciąga świeżością i bajeranckim gadżetem. Być może N zaspało czy świadomie zignorowało graczy trochę bardziej wymagających i deweloperzy za bardzo nie kwapią się by tworzyć gry na ich nową maszynkę. Tylko tu też nie ma reguły, bo przeca Sony ze swoją Vitą również ma duży problem z biblioteką gier a konsolka ta ewidentnie jest „pod” hardcorów. Piszesz @Goldfinger, że scenariusz upadku Sony i MS jest nierealny. Jesli chodzi o Microsoft, to pełna zgoda. Monopol na rynku OS jest w dającej sie przewidzieć przyszłości nie do podważenia. Nawet jakby ichnie Xboxy i usługi live były porażką to krzywda im się nie stanie. Co innego Sony. Właściwie prócz działu konsol i ewentualnie smatfonów, reszta przynosi gigantyczne straty. A te rentowne segmenty to tylko niewielki procent całej korpo. Są analizy, że jest 76% szansy na bankructwo w ciągu 2 lat (link: http://www.ppe.pl/news-26073-szansa_na_bankructwo_sony_w_przeciagu_dwoch_lat__76_.html ). I to jest bardzo smutna wiadomość, bo z perspektywy naszego rodzimego rynku Sony jawi się jak wielce przyjazna graczom firma, czego nie można powiedzieć o N, które uparcie nie dostrzega PL na swojej mapie. Kto wie, czy jak teraz akcjonariusze złapią Iwatę „za krawat” to nie weźmie lupy i nie przyjrzy się na powrót mapie świata i na tej mapie nie dojrzy pewnego środkowoeuropejskiego kraju. Tego Wam i sobie winszuję.
        Pozdrawiam.

    • Riona napisał(a):

      „Tera „N” jest pod kreską, ale jak się dobrze orientuję, to forsy mają tyle, że starczy im i na kilkadziesiąt lat stagnacji a nawet „in minus”.” – tylko to chyba nie o to chodzi ;) Jakby mieli być 20 lat pod kreską to po co trzymać taką firmę? :P

      Grałam i w Xenoblade i w The Last Story. Ta pierwsza jest prze-genialna i serdecznie polecam, na Last Story się trochę zawiodłam, zwłaszcza w kwestii tego jak się fabuła rozwinęła, ale nie jest to zła gra.

  3. Goldfinger napisał(a):

    Nie da się uzdrowić kogoś kto uparcie powtarza te same błędy od 20 lat i nie chce wyciągać wniosków z krytyki pod swoim adresem. Niestety prawda jest taka, że Nintendo cały czas powtarza ten sam scenariusz który miał miejsce w przypadku N64 uważając, że nadal są wyznacznikami standardu w branży tak jak za czasów NESa i SNESa. Praktycznie każda kolejna z ich decyzji, „wielkich pomysłów mających przynieść zmianę” oraz co niektórych komentarzy odnośnie całej sytuacji coraz bardziej utwierdzają w przekonaniu, że są odcięci od rzeczywistości. Widzi to każdy kto trochę bardziej interesuje się branżą gier. A czego oczekuję od Nintendo? Jeśli dalej mają mieć takie podejście do konsol jak do tej pory to mam nadzieję, że wycofają się z tego rynku i pozostaną przy handheldach bo akurat to im lepiej wychodzi. Obecna sytuacja jest zwykłym marnotrawieniem tych kilku nielicznych dobrych tytułów które wychodzą na konsole Nintendo. Gdyby te gry wychodziły na konsole które kupują hardkorowi gracze (czyli platformy Sony i MS) było by to z pożytkiem dla graczy którzy mieli by więcej dobrych tytułów do ogrania jak i samych firm bo sprzedawało by się więcej kopii gier (nikt nie będzie wydawał pieniędzy na dodatkową konsolę dla kilku gier). Nawet Nintendo zyskało by na multiplatformowości swoich marek bo raczej gorzej już nie może u nich być niż obecnie (chociaż kto wie, to przecież Nintendo). Tak więc jeśli Nintendo dalej będzie kontynuowało swoją obecną politykę to ich los jest raczej przesądzony – powolne odciąganie godziny swojego upadku. Same pieniądze nie odbudują zaufania klientów do ich produktu. Dobrze wie o tym Sega która przez swoją idiotyczną politykę odnośnie własnych konsol zniechęciła do siebie graczy co doprowadziło do ich upadku. Mimo, że obecnie w Japonii mają się świetnie i nie narzekają na brak pieniędzy to nigdy nie odbudowali swojej pozycji na zachodzie. Przekonał się też o tym MS któremu nigdy nie udało się porządnie wejść na japoński rynek z X360 mimo, że pompowali w Japonię ogromne sumy pieniędzy ze swoich praktycznie nieograniczonych rezerw finansowych i w końcu odpuścili sobie konkurowanie z Sony bo to nie miało sensu. Tak więc Iwata może sobie mówić, że czwarty z rzędu rok strat byłby czymś niedopuszczalnym ale o tym zadecydują gracze a nie on. Poza tym nie powinien zapominać, że jest jedną z osób która jest odpowiedzialna za tą całą sytuację. Biorąc pod uwagę, że podczas tegorocznego E3 znów nie będzie prezentacji to wątpię, że on w ogóle rozumie co się tak naprawdę dzieje wokół niego.

  4. Paka napisał(a):

    Na konsole Nintendo po prostu nie wychodzą „największe hity” (przynajmniej stacjonarne). W tej generacji już raczej nic nie ugrają i WiiU mogą przykleić łatkę „po kiego grzyba to było”, a w przyszłej mogą być spaleni przez obecną.

  5. Riona napisał(a):

    Przede wszystkim jak dla mnie WiiU to niewypał. Jest technicznie do tyłu względem nowego Xboxa i PS4, więc średnio może konkurować z nim pod tym względem. A gry? Na pewno mają swoją fan bazę, która kupi te wszystkie kolejne Maria i Zeldy, ciągną na tym już od jakiegoś czasu i siły tym markom odmówić nie można, ale jak widać to przestaje wystarczać, jeżeli chodzi o walkę o jak największy kawałek konsolowego tortu. Te gry może coraz mniej zachęcają zachodnich graczy do ich kupna, a tak naprawdę tylko na nich opiera się jakakolwiek racja bytu WiiU. Wii nie zachęciło mnie na tyle, żeby je kupić, w sumie na jednej grze zależało mi dość mocno, pożyczyłam konsolę, przeszłam i wystarczyło. Teraz ubolewam jedynie nad tym, że druga część Bayonetty, którą uwielbiam, będzie tytułem ekskluzywnym na konsolę Nintendo, ale myślę, że jakoś to przeżyję, bo dla ukończenia jednej gry konsoli nie kupię.

  6. Harton napisał(a):

    Moim zdaniem Nintendo popełniło błędy w kilku kwestiach:
    1. Sterylne i bardzo trudno dostępne środowisko deweloperskie. Na urządzenia Nintendo mogą tworzyć jedynie wybrańcy i zazwyczaj są to cały czas te same firmy. Młodzi twórcy z nowymi pomysłami są blokowani trudnością w dostępie do SDK czy nawet polityką związaną z treściami gier Nintendo.
    2. Gry na platformy Nintendo są cały czas takie same. Bardzo lubię gry Nintendo, ale ile można grać w kolejną odsłonę Pokemonów, Mario, Profesora Laytona, Zeldę, itd. To cały czas te same gry, zmienia sie lekko fabuła, ale mechanika, grafika, postacie są cały czas te same. Mamy tylko kilka ‚cudów’, które potrafią ciągnąć kasę z graczy na tym samym (Call of Duty czy Assassin’s Creed ), jednak gry Nintendo to nie ta półka graficzna i rogrywkowa.
    3. Gry wychodzące na platformy Nintendo są stylizowane na gry dla dzieci. Niestety przeciętny Kowalski ( który nie interesuje się za bardzo branżą gier ), nie kupi Pikminów, Zeldy czy Pokemonów. Zrobią to jedynie osoby, kupujące te gry z senstymentu. WiiU stara się wciągnąć gry AAA na swój pokład, ale niestety są to w większości słabe porty bo i sprzęt nie jest current gen, niestety.
    4. Słaby marketing.. Nie wiem czy to tylko wygląda tak w naszym kraju czy w innych równiez, ale jakoś nie widzę nigdzie reklam gier na platformy Nintendo. Oficjalna dystrybucja sprzętu i gier też została wycofana dla Polski i teraz chyba Czechy mają wspierać rynek Nintendo w Polsce… Żart? Niestety nie. Jak można oczekiwać dobrych rezultatów sprzedaży gier i konsol Nintendo, kiedy samo Nintendo nie chce ich oficjalnie sprzedawać? O lokalizacji gier w naszym ojczystym języku też możecie zapomnieć. A przecież nie wszyscy znają język angielski na takim poziomie aby spokojnie rozumieć opowiadaną historię. A skoro nie rozumieją to po co mają kupować?
    5. Ten punkt może być kontrowersyjny, ale przyznaję się, że nie znam pełnego asortymentu gier na Wii i WiiU, jednak! dla mnie te dwie platformy są przeznaczone do gry rodzinnej, podczas spotkań ze znajomymi itd. W większości, gry na te platformy pozwalają bawic się w kilka osób, jednak niewiele jest gier typowo dla jednej osoby (w porównaniu do ilości gier skierowanych do kilku graczy). A przecież znacznie częściej gramy w pojedynkę ewentualnie w coopie, ale zdecydowanie mniej jest okazji do pogrania z grupą przyjaciół, więc po co kupować konsolę, na ktorą nie będę miał gier do ciekawego pogrania, kiedy wrócę zmęczony po pracy?

    Tak dla porównania, Sony i Microsoft cały czas rywalizują ze sobą, jeśli jedna firma coś wprowadzi to druga stara się nadążyć lub wprowadzić coś nowego. To napędza branżę i oczywiście rozwija obie firmy. Co robi Nintendo? Bawi się w swojej piaskownicy i nie patrzy poza jej granicę. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że cofa się w rozwoju, ale na pewno od dłuższego czasu stoi w miejscu.

  7. sapph napisał(a):

    powinni zapłacić Redom żeby wieśka zrobili na Wii :D machanie mieczorem :D
    będzie „Wiiesiek”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *